top of page

Zawody rally-o i treningowe obedience (2018)

  • Alan
  • 21 wrz 2019
  • 5 minut(y) czytania

Ostatnie dwa tygodnie mają posmak nieco gorzki. Z miejsca, w którym bez problemu mogłem przepracować z psem kilka ćwiczeń na nagrodzie socjalnej, kiedy pies na słowo "trening" zaczynał cieszyć się, skakać wokół i podbierać mi koziołek do aportu z ręki, stoczyliśmy się nagle i niespodziewanie na mielizny wątłego skupienia i gubionego kontaktu. Żegnanie nadziei na pokazanie maksimum swoich możliwości na zawodach boli, nie ukrywajmy tego. 

Ale to chyba konieczna lekcja, bo w końcu to prawdziwy test na czym Ci naprawdę zależy. Czy myślisz o straconych możliwościach na miejsce na podium czy może o tym, że coś w twojej relacji z psem się psuje? Martwisz się tym, że twój pies nie czuje już tej samej radości z pracy, czy tym, że jego uwaga nie należy już tak do Ciebie? Już po pierwszym starcie w tym miesiącu, w rally-o czułem, że jestem gdzieś pośrodku między moją ambicją a dobrem psa. A zdecydowanie wolałbym przechylać się zdecydowanie ku czerpaniu z tego radochy z futrzastym.

No dobrze, ale jak ta cała sytuacja odbiła się na naszych startach? 


Ogólnopolskie zawody rally-o w Gdyni - 21.04.18

Klasa 1 - miejsce 13/35


Przyjechaliśmy na miejsce, znaleźliśmy sobie jakiś przystępny kącik w cieniu, gdzie zostawiliśmy wszystkie manatki i czekaliśmy... Pan Pies dostał spacer po okolicy, co by zapoznać się z terenem i ogarnąć potrzeby fizjologiczne. Ah, no i przy okazji przyzwyczaić się do rozproszeń, których nigdy wcześniej nie przepracowaliśmy - sunących nad głową tyrolek.

 

Pozytywnie mnie zaskoczył fakt, że Gregu potrzebował ledwie kilku minut, żeby zaakceptować fakt, że okej, ludzie tak czasem sobie latają, okej, obok chodzą koniki i nie można ich zaczepiać, nie są interesujące, że w tym piasku się nie węszy. Nawet harmider i stada psów naokoło nie robiły na nim wrażenia, bo przed startem zdążył się nawet krótko zdrzemnąć! Z pewnością jest to pies "życiowy", bo wrzucić na luz umie najwyraźniej nawet w najcięższych warunkach. A co z tą sportową częścią? Żeby włączyć mózg czornego do pracy co jakiś czas robiłem mu krótkie serie ćwiczeń z mocnym nagradzaniem, dużą radochą. Szykowałem się już właściwie  na udany start, bo belgut pracował chętnie i pokazał mi, że dobrze pamięta wszystkie ćwiczenia i że wykona je bez mrugnięcia okiem. Wyszło na to, że chyba tylko poza ringiem... Dosłownie chwilę po wejściu na ring, coś przykuło uwagę Grega na arenie obok (albo za nią, ze wzgórza można było usłyszeć strzały z odbywającego się niedaleko Runmaggedonu), więc pierwsze ćwiczenie wymagało ode mnie powtórzenia komendy i dodania sporej pomocy ciałem. Oczywiście pies częściowo się wyłączył i do końca przebiegu nie mogło mnie opuścić wrażenie, że duchem jest gdzieś indziej. Tyle dobrze, że nie opuściła go dynamika  i że stopniowo zaczął wracać do mnie uwagą pod koniec przebiegu. Podejrzewam, że nagradzanie trochę w tym pomogło. :) 


Zdobyliśmy 193 punkty i uplasowaliśmy się na 13 miejscu z 22 nagrodzonych i 35 startujących. Za sam sukces uznaję fakt, że nie zostaliśmy zdyskwalifikowani - sędzina oceniała wyjątkowo dokładnie i aż 13 osób skończyło przebieg bez rozety za zakończenie toru. Odjęto nam punkty za podwójną komendę, jak i minięcie znaku z niewłaściwej strony.




Treningowe Zawody Obi w Brzeźnie Wielkim - 28.04.18

Klasa 0 - miejsce 6?


Fot. Adrianna Andersohn

Po starcie w rally-o jasne było dla mnie, że musimy trochę zrewidować plany. Chcieliśmy ćwiczyć łańcuchy i przygotowywać się do prawdziwych startów a musieliśmy cofnąć się do podstaw i powalczyć o utrzymanie skupienia podczas startu. 

Zawsze po starcie w zawodach Greg dostaje tydzień urlopu, podczas którego skupiamy się na dłuższych spacerach, zabawie i pracujemy tylko wtedy, gdy belgut sam o to poprosi. Nigdy nie próbowałem jednak innych opcji i nie sprawdzałem, czy w takich wyjątkowych przypadkach jak ten, gdy startujemy dwa razy, weekend po weekendzie, treningi zamiast wolnego pomogą. Dlatego zdecydowałem się na eksperyment - owczar odpoczywał przez 3 dni po zawodach rally i dzień przed startem. 

Ciężko mi ocenić, czy to kwestia zmęczenia materiałem czy po prostu słabszego okresu, ale rozwiązanie to średnio się spisało. W kilku ćwiczeniach utwierdziło to pana psa, że robi dobrze i jest super, a w kilku być może tej pewności odebrało. Podczas startu Grega złapał chyba lekki stres, bo nagle komendy zaczął wykonywać powoli i "zmrażał się", a chodzenie przy nodze musieliśmy wykonać z pomocą jedzenia, bo zarówno skupienie, jak i tempo było wątłe. Ale od początku!


Socjalizacja: 10/10

Przeszkoda: 5/10 - zdecydowałem się na wykonanie wersji ćwiczenia z klasy 1, więc skoku przez przeszkodę w jedną stronę. Stąd połowa punktacji. Greg krzywo się dostawił, ja wyprzedziłem komisarza z komendą do przywołania.

Chodzenie na smyczy: 5/10 - prowadziłem Grega na jedzenie, ale i to nie dało rady przełamać do końca jego roztopionego skupienia. Rozglądał się naokoło, niekiedy lekko spływał mi dalej od nogi, więc pojawiły się dodatkowe komendy czy lekkie korekty smyczą. Na plus jego piękny styl, kto widział, ten wie, jak pięknie Gregu szufluje łapami. :) 

Zmiana pozycji - 8/10 - kroczkowanie i półsiad.

Przywołanie - 8/10 - Greg wyłączył się na początku ćwiczenia, stąd podwójna komenda na przyjęcie pozycji. Świetna dynamika, dobre dostawienie się.

Aport: 9,5/10 - dobre tempo, podjęcie aportu i ładny powrót. Trochę pomogłem ciałem przy odebraniu.

Chodzenie bez smyczy: 7/10 - znowu wspomogłem się dodatkowymi komendami, bo przy wracaniu po Z-tce Greg zaczął spływać do tyłu. Pomogłem mu wtedy jedzeniem, co pomogło doprowadzić go do końca w odpowiedniej pozycji.

Zostawanie: 8/10 - w oczekiwaniu na mnie Greg nieco kręcił zadem, węszył, ale wyczekał w pozycji. Po powrocie musiałem jednak pomóc mu ciałem w przejściu do siadu, bo momentalnie go zmroziło i nie zareagował na komendę. 

Jagoda właściwie wyłapała wszystkie problemy, z którymi zmagamy się w treningu na codzień, a więc opieszałość po zostawaniu, urywane skupienie czy krzywe dostawianie się do nogi. Dała mi też do myślenia, jeśli chodzi o moje błędy - korygowanie smyczą w stresie czy właśnie pomaganie ciałem. Niektórych z własnych gestów nie byłem świadom!

Wnioski? Muszę pracować nad sobą - więcej wsparcia dla psa, w takich trudnych momentach, hamowanie się od korekt w sytuacji stresu i przede wszystkim obserwowanie uważniej swojego własnego ciała, bo cały czas psu nim podpowiadam.


Fot. Adrianna Andersohn

Wypada jednak wspomnieć coś o samych zawodach - jeśli kiedykolwiek będziecie mieli możliwość startowania w zawodach organizowanych przez Obi Loversów, nie wahajcie się! Zadbali o każdy szczegół, zapewniając cień, żarełko, wsparcie dla osób startujących. Niesamowitym pomysłem było włączenie do organizacji zawodów szkoły podstawowej z Brzeźna Wielkiego! Dzieci pomagały przy stoiskach z jedzeniem, dla każdego startującego przygotowały laurkę i portret podopiecznego. Widać było, że uczestniczenie w takim wydarzeniu to dla nich ogromna radość, w końcu mogły obejrzeć pokaz sztuczek w przerwie między startami i przyznać jednemu z psów Nagrodę Publiczności. 


Greg po swoim starcie ćwiczył zostawanie w klatce i po raz kolejny mogę przyznać, że dla tego psa chyba nie ma trudnych warunków do odpoczynku. Tłum okrążających go i głaskających dzieci a on zamiast prosić mnie o pomoc czy sugerować niepokój, zaczyna domagać się więcej głasków i pokazuje, że jest w siódmym niebie. Spanie w klatce, gdy naokoło masa poruszających się ludzi, psów i szum rozmów? Nie ma problemu! Nie podejrzewałbym nigdy czarnego o tak ogromną miłość do dzieci, ale co mogę powiedzieć - kocha je całym swoim serduszkiem i jasno to pokazuje rozdawanymi naokoło buziakami! 


Do domu wróciliśmy bogatsi o wiedzę, plany co do dalszej pracy, 5 miejsce na 10 startujących psów i... Nagrodę Publiczności. :) W życiu nie spodziewałbym się, że owczar, który w ogóle o to nie zabiegał, przyciągnie aż tyle uwagi! Dziękujemy!



Fot. Gazeta Starogard

Podejrzewam, że z naszymi startami zbiegła się w czasie ostatnia prosta w dorastaniu Grzesia - w końcu właśnie na ten tydzień, czy dwa przed rally-o nagle ostentacyjnie zaczął oglądać się za każdym psem, na oczach wszelkich samców znacząc najbliższy krzak, co wcześniej miał głęboko w poważaniu, długie godziny chciał spędzać eksplorując trawniki a wszelkie panie zaczęły zdecydowanie mocniej przykuwać jego uwagę. 


Dlatego tym razem pan pies dostał dłuższy urlop a treningi zaczekają aż skończy eksplorować kolejny aspekt swojego życia społecznego, no, a z pewnością trochę się uproszczą, co by udało się przebrnąć przez cięższy czas i jednocześnie ocalić radość z pracy. :) 

Komentarze


Zdjęcia użyte w nagłówku bloga oraz na podstronie "O Gregu" wykonane zostały przez Cyntię Zygmuntowicz

  • Facebook
  • YouTube
  • Tumblr Social Icon
  • Instagram
bottom of page