top of page

Mistrzostwa Polski 2019

  • Alan
  • 1 paź 2019
  • 4 minut(y) czytania

Kiepski start w Sopocie odbił się znacząco na moich moralach - myślałem, że do Mistrzostw Polski będę już tylko dopracowywać detale a okazało się, że nie znalazłem jeszcze sposobu na włączenie mojego psa w tryb pracy i dostateczne zaangażowanie go, gdy pracujemy na odłożonej nagrodzie... Dlatego przez te dwa miesiące przygotowań skupiałem się głównie na opanowaniu własnego stresu oraz dłubaniu łańcuchów, by Greg znów nie stracił rezonu zaraz po wejściu na ring...


Tym razem moim cele w ogóle nie dotyczyły jakości ćwiczeń, bo postanowiłem, że najpierw trzeba przepracować ogólne podejście a potem brać się za wymaganie detali (co nie znaczy, że nie ćwiczyliśmy ich do zawodów!).

  • Wejść na ring bez stresu i zachować opanowanie do końca przebiegu.

Nie było to wcale takie łatwe, bo na samą myśl o Mistrzostwach zaczynało mnie lekko mdlić, nosić i odbierało mi zdolność jasnego myślenia... Kilkakrotnie pytałem sam siebie, po co pcham się na zawody tej rangi bez przygotowania siebie i psa do tego poziomu - i regularnie odpowiadałem sobie, że robię to, by zobaczyć, z czym to się je, przepracować różne rzeczy w realistycznych warunkach (np. moje emocje są inne na zawodach treningowych niż oficjalnych a to może mieć wpływ na czornego). Na dwa tygodnie przed startem zacząłem medytować, wizualizować sobie pozytywną wersję naszego przebiegu przy wybranej piosence a także zastanawiałem się, jakie błędy mogą pojawić się na ringu, jak na nie zareaguję i sprawdzałem, co w ich przypadku mówi regulamin... To wystarczyło. ;) Przed naszym startem odtworzyłem sobie wybraną wcześniej piosenkę i właściwie już bylem bardziej podekscytowany niż zestresowany.

  • Uśmiechać się do psa, wesprzeć go nawet jeśli wyzeruje ćwiczenie.

Gdy już znalazłem się na ringu, stres lekko mnie chwytał, więc raczej zachowywałem grobową minę... Ale nie na długo, bo radość i entuzjazm Grega pokonały mój lęk. :) Nagradzałem go szczerze nawet za zera, ciesząc się, że po prostu cieszy się z bycia ze mną na ringu i stara się! Owczar jest bardzo czuły na moje emocje, więc mój stres albo brak nagrody umie go mocno przygasić i wprowadzić w bardzo poważny nastrój i sztywniactwo, które obniża też jego dynamikę i skupienie w ćwiczeniach... Dlatego tak ważne było dla mnie nauczenie się, jak nagradzać go nawet, gdy coś nie idzie po naszej myśli.

  • Ładne przejścia między ćwiczeniami.

Ten cel to konkretny wynik naszego przebiegu w Sopocie - Greg jako tako włączał się na czas ćwiczeń, ale między nimi odpływał ode mnie (zarówno ciałem, jak i umysłem). To oczywiście potęgowało mój stres i niszczyło jego ogólne skupienie, no a bez skupienia ciężko o ładne wykonania ćwiczeń.


Właściwie przejechałem się jedynie na pierwszym ćwiczeniu. Dużo czasu poświęcamy na ćwiczenie wysyłań, bo Greg bardzo nie lubi się ode mnie odklejać. Byłem właściwie pewien, że obieganie pachołka mamy wypracowane chociaż do tego stopnia, że podbiegnie na jego wysokość - nawet jeśli nie starczy mu pewności siebie i szarych komórek na obiegnięcie go. Niestety, odkleił się ode mnie tylko na 2 metry a ja trochę się pogubiłem i nie dałem mu drugiej komendy, więc nawet nie podjąłem próby ratowania się z tego zera... Nauczka na przyszłość!

Punktacja

Pachoł - 0 pkt - Greg nie odbiegł ode mnie daleko a ja głupiutko nie powtórzyłem komendy.

Przywołanie - 7 pkt - Tuż po rozpoczęciu ćwiczenia Grega na krótko rozproszył jakiś ruch poza ringiem, więc musiałem ponowić komendę do położenia się. Bardzo dobre tempo, ładny i równy dosiad, acz z lekkim potrąceniem mnie przy dostawianiu się.

Pozycje na odległość - 6,5 pkt - To w sumie nasz spory progress. Udało mi się wypracować ładną dynamikę w zmianach (mam nadzieję dopracować ją jeszcze lepiej!), no i Greg zdecydowanie częściej reaguje na komendy do zmian z takiej odległości. Punkty zostały nam obcięte za podwójną komendę przy kładzeniu psa na początku ćwiczenia i podwójne pierwsze siad.

Waruj z marszu - 7,5 pkt - Powolne waruj, powolny siad na wykończeniu ćwiczenia, ale za to ładne utrzymanie równoległej pozycji.

Stój w marszu - 8,5 pkt - Nieco wolne tempo.

Przeszkoda - 9,5 pkt - Tu boleję nad tą połówką punkta, bo Greg bardzo zagapił się na przeszkodę, nakręcił na to, że będzie skakać i przez to nieco zbyt długo walczyłem o to, by usiadł mi przy nodze, byśmy w ogóle zaczęli ćwiczenie. Bardzo dobre tempo ćwiczenia, ładne dostawienie się.

Aport - 7,5 pkt - Powrót łukiem, krzywy dosiad przy nodze, lekkie podgryzanie aportu. Jestem za to dumny z tempa do aportu, dobrego podjęcia. Właściwie nierówne dostawianie się po aporcie nie zdarzyło nam się od jakiegoś czasu, więc będę obserwować, czy czorny nie robi tak przypadkiem tylko na zawodach...

Kwadrat - 0 pkt - W dniu startu zmieniono schemat ćwiczeń (wcześniej aport był rzucany w stronę kwadratu) i okazało się, że belgut pamięta go doskonale... Bo nie namierzył kwadratu, tylko pobiegł na pamięć w kierunku wyrzucenia aportu.

Chodzenie - 5 pkt - Bałem się, że będzie dla nas za długie i że Gregowi nie starczy energii i zaangażowania na dojście go do końca, ale udało się! Jestem dumny z pierwszej połowy przebiegu, bo pilnowałem swojej lewej ręki a Greg ładnie trzymał pozycję, był skupiony i dynamiczny. Od połowy ćwiczenia zaczęło go chyba brać zmęczenie, bo nie dosiadał na zatrzymaniach i wymagało to ode mnie dodatkowych komend, no i zaczął spływać do tyłu, więc przestałem mieć miejsce na lewą rękę... I wyszła z tego znów jej nienaturalna pozycja. Mimo to zaprezentował ładne trzymanie pozycji w cofaniu i doszedł do końca.

Zostawanie - 9 pkt.


Wrażenie ogólne - 5 pkt - Początkowo trochę mnie to zdziwiło, ale po obejrzeniu własnego startu widzę, że zdecydowanie zbyt dużo pomagałem ciałem i od połowy przebiegu Greg bardzo opieszale dosiadał się do nogi na rozpoczęcie ćwiczeń.


W ogólnym rozrachunku jestem zadowolony, bo stres mnie nie zeżarł i halo, proszę spojrzeć na to pomerdywanie ogonem i podskakiwanie z radości przy nodze! Dotąd taką energię udawało mi się wykrzesać u Grega tylko na startach w rally-o, więc wycofuję się z hipotezy, że obedience ma za dużo przestojów dla owczara i że może tej dyscypliny nie lubi... Chyba jednak lubi. :D


Teraz czeka mnie przede wszystkim praca nad pozbyciem się zer, czyli będziemy do znudzenia ćwiczyć wysyłania i namierzanie pachoła i kwadratu a do tego popracujemy nad skupieniem na początkach ćwiczeń, żeby wyeliminować podwójne komendy pojawiające się już na starcie. ;)

 
 
 

Komentarze


Zdjęcia użyte w nagłówku bloga oraz na podstronie "O Gregu" wykonane zostały przez Cyntię Zygmuntowicz

  • Facebook
  • YouTube
  • Tumblr Social Icon
  • Instagram
bottom of page